Czy warto inwestować w filtr antypiaskowy?
Czy warto inwestować w filtr antypiaskowy?
_
Pracując od lat w sklepie z pompami głębinowymi, hydroforami oraz systemami automatycznego nawadniania, niemal codziennie spotykam klientów, którzy wracają z problemem wytartych wirników, spadku ciśnienia w instalacji, zatkanych taśm kroplujących albo niesprawnych zraszaczy. Zdarza się, że pierwszym podejrzanym zostaje pompa – „zła marka”, „niewydajna konstrukcja”, „pewnie trafiłem na bubel”. Jednak w zdecydowanej większości przypadków winny nie jest sprzęt, lecz to, co krąży w wodzie razem z nim.
Odpowiadam klientowi pytaniem, które z pozoru jest banalne, ale niemal zawsze trafia w sedno: „Czy w instalacji zastosował Pan filtr antypiaskowy?”
W 99% słyszę: „Nie”.
I tak zaczyna się historia, która powtarza się od wielu lat.
_
Piasek – niewidoczny wróg hydrauliki
Woda ze studni, zarówno kopanej, jak i wierconej, rzadko kiedy jest idealnie klarowna. W naturze woda zawsze pracuje w kontakcie z gruntem, a im młodsza studnia lub intensywniejsze pobory, tym więcej drobinek może przenikać do systemu. Piasek w wodzie działa jak ścierniwo. Każda cząsteczka, choć mikroskopijna, trafiając do pompy, zraszacza lub zaworu, wykonuje tysięce obrotów lub uderzeń. Efekt przypomina szlifowanie papierem ściernym wnętrza wirnika.
Na początku użytkownik zauważa jedynie drobny spadek wydajności instalacji. Z czasem pompa zaczyna pracować głośniej, wolniej, pojawiają się problemy z ciśnieniem. W systemach nawadniania pierwsze zatykają się najmniejsze otwory – dysze i linie kroplujące. Zraszacze przestają się otwierać, taśmy kroplujące leją punktowo albo wcale. Jeśli na końcu układu pracuje pompa z wirnikami norylowymi lub kompozytowymi, ich powierzchnia zaczyna się ścierać. Po kilku miesiącach wirnik wygląda jak starta moneta.
I znowu pada pytanie: „Co jest nie tak z pompą?”
_
Filtr antypiaskowy – element mały, a ratuje cały system
Cała tajemnica tkwi w jednym prostym urządzeniu – filtrze antypiaskowym (zwanym też dyskowym). To pierwszy punkt ochrony instalacji wodnej. Montuje się go przed pompą lub na głównym zasilaniu systemu nawadniającego, tak aby zatrzymał zanieczyszczenia zanim trafią do wirników, elektrozaworów, zraszaczy czy linii kroplujących.
Koszt? Około 100 zł jednorazowo.
Koszt wymiany pompy, zraszaczy i zaworów? Kilkaset do kilku tysięcy złotych.
Różnica mówi sama za siebie.
Filtry dyskowe wykonane są z materiałów udaroodpornych, odpornych na promieniowanie UV, dzięki czemu mogą pracować również na zewnątrz w instalacjach ogrodowych. Ich sercem jest wkład dyskowy, złożony z kilkudziesięciu lub nawet setek cienkich talerzyków z mikrorowkami. Każdy dysk posiada rowki skierowane poprzecznie do siebie, tworząc mikro-labirynt filtracyjny. To właśnie w tych kanałach osadza się piasek i cząstki mineralne, a do instalacji trafia jedynie czysta woda.
_
Dlaczego dyski filtracyjne są tak skuteczne?
W odróżnieniu od zwykłych filtrów siatkowych, wkład dyskowy:
• filtruje trójwymiarowo, a nie powierzchniowo,
• zatrzymuje drobiny nawet o mikroskopijnej wielkości,
• nie zapycha się tak szybko, bo zanieczyszczenia rozkładają się w głębi struktury,
• odbija część cząstek na zasadzie turbulencji i zmiany kierunku przepływu.
To konstrukcja pomyślana w taki sposób, aby oczyszczać wodę nawet wtedy, gdy jej jakość jest średnia lub słaba.
Co najważniejsze – nie kupujemy wkładów wymiennych. Dyski są wielokrotnego użytku. Aby przywrócić filtr do pełnej sprawności, wystarczy:
-
odkręcić pierścień obudowy,
-
wyjąć wkład dyskowy,
-
wypłukać go pod bieżącą wodą,
-
skręcić ponownie.
Całość trwa kilka minut i nie generuje kosztów eksploatacyjnych. Średnia żywotność wkładu to 5–10 lat, zależnie od jakości wody i intensywności użytkowania.
_
Co się dzieje, gdy filtra nie ma? Prawdziwe przykłady z praktyki
• Klient kupił pompę głębinową do nawadniania ogrodu. Po dwóch miesiącach zraszacze przestały się otwierać. Diagnoza: zawory pełne piasku, dysze zatkane jak cementem. Łączny koszt naprawy trzykrotnie przekroczył cenę filtra.
• Inny użytkownik kupował wirniki do swojej pompy co sezon. Stwierdził, że „taka woda w studni”. Wystarczył filtr, aby pompa pracowała kolejne lata bez wymiany części.
• Właściciel działki miał taśmy kroplujące na warzywniku. Po roku system nadawał się jedynie do wyrzucenia. Kroplowniki zapchane nieodwracalnie. Gdyby zastosował filtr – czyszczenie byłoby zbędne.
W hydraulice obowiązuje zasada: filtr kosztuje grosze, brak filtra kosztuje majątek.
_
Dlaczego instalatorzy stosują filtr jako standard?
W systemach automatycznego nawadniania obecność filtra to obowiązek, a nie opcja. Piasek w zraszaczach działa jak klin, blokując ruchome elementy. W liniach kroplujących osadza się w mikrootworach, których praktycznie nie da się potem udrożnić. Tak samo działa w pompach – piasek rozcina wirniki, niszczy uszczelnienia i powoduje spadek ciśnienia tak duży, że użytkownik zaczyna winić urządzenie.
Tymczasem wystarczyło jedno urządzenie, aby układ działał czysto, cicho i stabilnie przez lata.
_
Dlaczego osobiście polecam filtr dyskowy każdemu?
Ponieważ widziałem zbyt wiele awarii, których można było uniknąć. Filtr antypiaskowy to najprostsza forma ochrony pompy. Sam stosuję go u siebie, zawsze zalecam klientom i szczerze mogę powiedzieć: nie widziałem przypadku, w którym ktoś żałował montażu filtra – za to widziałem dziesiątki, gdzie żałowano, że go nie było.
Inwestycja jednorazowa, a zwrot wieloletni.
_
_
Podsumowanie
Woda ze studni często niesie piasek, który potrafi zniszczyć pompę, zapchać zraszacze i unieruchomić system nawadniania, dlatego filtr antypiaskowy jest najważniejszym elementem ochronnym instalacji wodnej – tani, skuteczny, prosty w czyszczeniu i wieloletni w użytkowaniu.